Są takie momenty w tej pracy, które lubię najbardziej. Kiedy obraz, nad którym siedziałam - dobierałam kolory, kadr, proporcje - trafia w końcu do prawdziwego domu. I nagle widzę, jak żyje na ścianie, w konkretnym świetle, obok konkretnych mebli.
Tym razem chcę Ci pokazać, jak "Z siły utkane" wpisało się we wnętrze jednej z moich klientek.